Granice odpowiedzialności prawnika korzystającego z AI
AI w kancelarii to już codzienność
Sztuczna inteligencja coraz śmielej wchodzi do codziennej pracy prawników. AI w kancelarii przestaje być ciekawostką technologiczną, a staje się realnym narzędziem wykorzystywanym przy tworzeniu pism, analizie dokumentów czy przygotowywaniu projektów umów.
Co więcej, sztuczna inteligencja w pracy prawnika pozwala znacząco przyspieszyć wykonywanie wielu czynności. Z jednej strony zwiększa efektywność pracy kancelarii, jednak z drugiej strony rodzi również zupełnie nowe ryzyka.
Dlatego dziś najważniejsze pytanie brzmi już nie „czy można korzystać z AI”, ale: kto odpowiada za skutki błędów wygenerowanych przez system?
Czy prawnik może „zrzucić winę” na AI?
Odpowiedź jest jednoznaczna. Prawnik korzystający ze sztucznej inteligencji ponosi pełną i wyłączną odpowiedzialność za efekty swojej pracy, niezależnie od tego, czy błąd popełnił człowiek, czy algorytm.
AI jest wyłącznie narzędziem wspomagającym. Nie posiada osobowości prawnej, nie ponosi odpowiedzialności cywilnej ani dyscyplinarnej. Tym samym prawnik nie może uwolnić się od odpowiedzialności, tłumacząc wadliwe pismo czy błędną analizę działaniem systemu.
W praktyce każdy dokument przygotowany przy użyciu AI traktowany jest dokładnie tak samo, jakby został sporządzony samodzielnie przez prawnika.
Odpowiedzialność wobec klienta – kto odpowiada za błąd?
Korzystanie z AI nie tworzy nowego rodzaju odpowiedzialności. Nadal mamy do czynienia z klasyczną odpowiedzialnością cywilną wobec klienta, odpowiedzialnością dyscyplinarną oraz odpowiedzialnością za treść pism procesowych.
Jeżeli klient poniesie szkodę wskutek:
– wadliwie przygotowanego pisma,
– błędnej opinii,
– nieprawidłowej analizy,
– powołania nieistniejącego orzecznictwa,
– zastosowania nieaktualnych przepisów,
to odpowiedzialność ponosi prawnik – nawet wtedy, gdy źródłem błędu było narzędzie AI.
Co istotne, szkoda może mieć zarówno charakter finansowy, jak i reputacyjny. Dlatego odpowiedzialność prawnika za AI staje się dziś realnym i praktycznym problemem zawodowym.
Odpowiedzialność dyscyplinarna i etyka zawodowa
Krajowa Izba Radców Prawnych (KIRP) aktywnie promuje edukację w zakresie narzędzi AI, w tym Microsoft Copilot, oraz udostępnia materiały szkoleniowe dotyczące ich wykorzystania. Ale bezkrytyczne korzystanie ze sztucznej inteligencji może zostać uznane za naruszenie zasad etyki zawodowej oraz obowiązku należytej staranności.
W praktyce trudno byłoby skutecznie bronić stanowiska, że profesjonalny pełnomocnik nie wiedział, iż AI może generować błędne lub fikcyjne informacje. Co więcej, prawnik odpowiada również za każde pismo procesowe składane do sądu – niezależnie od tego, czy zostało ono przygotowane samodzielnie, przez aplikanta czy przy użyciu AI. Sąd nie ocenia źródła dokumentu tylko jego treść.
Problem „halucynacji” AI
Największym problemem nie są dziś oczywiste błędy, które łatwo wychwycić. Znacznie bardziej niebezpieczne są sytuacje, w których AI generuje treści profesjonalnie brzmiące, logiczne i przekonujące, ale jednocześnie całkowicie błędne pod względem prawnym.
To właśnie tzw. „halucynacje” AI. Modele językowe mogą tworzyć nieistniejące przepisy, wyroki czy cytaty, a następnie przedstawiać je w bardzo wiarygodnej formie.
Jednocześnie systemy AI często próbują „dopasować się” do oczekiwań użytkownika. W konsekwencji mogą utwierdzać go w błędnym przekonaniu zamiast je kwestionować.
Dodatkowym problemem jest również stronniczość danych. Jeżeli model został wytrenowany na wadliwych lub tendencyjnych danych, rezultaty także mogą być obarczone błędami.
„Human in the loop” – obowiązek weryfikacji
Dlatego jednym z podstawowych obowiązków prawnika korzystającego z AI jest realna, merytoryczna weryfikacja wygenerowanych treści. Nie chodzi wyłącznie o szybkie „przejrzenie” dokumentu. Konieczne jest sprawdzenie:
– podstaw prawnych,
– aktualności przepisów,
– istnienia orzecznictwa,
– poprawności wyliczeń,
– logicznej spójności argumentacji.
Z perspektywy standardów zawodowych obowiązuje dziś zasada „human in the loop”. Oznacza ona, że człowiek musi kontrolować proces i odpowiadać za efekt końcowy.
Dlatego bezkrytyczne kopiowanie treści wygenerowanych przez AI może zostać uznane za rażące niedbalstwo.
Tajemnica zawodowa i dane klientów
Jednym z najbardziej niedocenianych obszarów ryzyka pozostaje kwestia poufności oraz ochrony danych. Wprowadzenie do publicznie dostępnych narzędzi AI: projektów umów, opisów spraw, danych klientów, informacji o kontrahentach, może prowadzić do naruszenia tajemnicy zawodowej oraz przepisów dotyczących ochrony danych osobowych.
Dotyczy to szczególnie korzystania z darmowych, publicznych systemów, gdzie użytkownik często nie ma realnej kontroli nad dalszym przetwarzaniem danych.
Dlatego prawnik powinien wiedzieć:
– czy dane są zapisywane,
– czy służą do dalszego trenowania modeli,
– gdzie są przechowywane,
– kto ma do nich dostęp,
– czy system spełnia wymogi wynikające z RODO.
Bezpieczne korzystanie z AI wymaga więc nie tylko wiedzy prawniczej, ale również podstawowych kompetencji technologicznych i świadomości cyberbezpieczeństwa.
AI a prawa autorskie
Coraz częściej pojawiają się również pytania dotyczące praw autorskich.
Treści generowane przez AI mogą przecież powielać istniejące opracowania, być zbyt podobne do cudzych utworów, naruszać prawa osób trzecich.
W praktyce może to prowadzić do odpowiedzialności za plagiat lub naruszenie praw autorskich. Jednocześnie efekty pracy stworzone przy użyciu AI są co do zasady traktowane jako utwory powstałe w ramach działalności kancelarii lub wykonywanego zlecenia.
Tym samym prawa do takich materiałów przysługują odpowiednio kancelarii albo klientowi.
Sprawa z Wrocławia – pierwszy praktyczny sygnał ostrzegawczy
Opisywane przeze mnie ryzyka nie są wyłącznie teoretyczne.
W sprawie rozpoznawanej przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu (wyrok z 27 listopada 2025 r., sygn. X GC 455/25) Sąd miał do czynienia z pozwem przygotowanym przy użyciu AI.
Powód – przedsiębiorca z branży IT – samodzielnie sporządził pozew przy wsparciu sztucznej inteligencji. Co więcej, do akt sprawy dołączył wydruki rozmów z AI, traktując je jako dowód potwierdzający zasadność roszczenia.
Problem polegał jednak na tym, że system wygenerował argumentację opartą na niewłaściwych przepisach prawa. AI „dopasowała” podstawę prawną do oczekiwań użytkownika zamiast zweryfikować jej poprawność.
Sąd oddalił powództwo. Co istotne, nie dlatego, że wykorzystano AI, ale dlatego, że argumentacja była merytorycznie błędna. Jednocześnie Sąd wyraźnie wskazał, że treści generowane przez AI nie stanowią dowodu w sprawie i mogą pełnić jedynie funkcję pomocniczą przy formułowaniu argumentów. To bardzo ważny sygnał praktyczny: AI nie zastępuje profesjonalnej analizy prawnej.
Gdzie przebiega granica odpowiedzialnego korzystania z AI?
Dziś trudno wyobrazić sobie, że technologia zniknie z rynku usług prawnych. Pytanie nie brzmi więc, czy prawnicy będą korzystać z AI, ale w jaki sposób będą to robić.
Granica odpowiedzialnego korzystania ze sztucznej inteligencji przebiega nie między „używaniem” a „nieużywaniem” technologii, lecz między świadomym wykorzystywaniem narzędzia a bezrefleksyjnym poleganiem na jego odpowiedziach.
AI może realnie usprawnić pracę kancelarii. Jednak tylko wtedy, gdy pozostaje pod pełną kontrolą człowieka.
Podsumowanie
Sztuczna inteligencja nie wypiera prawnika. Zmienia jednak sposób wykonywania zawodu oraz rodzaj ryzyk, z którymi trzeba się dziś mierzyć. Dlatego współczesny prawnik musi posiadać nie tylko wiedzę prawniczą, ale również kompetencje technologiczne pozwalające bezpiecznie i etycznie korzystać z nowych narzędzi.
AI może znacząco usprawnić pracę kancelarii, jednak tylko pod warunkiem świadomego i odpowiedzialnego korzystania z tych rozwiązań. W przeciwnym razie technologia, która miała ograniczać ryzyko, może je jedynie zwiększyć.
Bo odpowiedzialność za efekt końcowy – niezależnie od tego, jak zaawansowany był system – zawsze pozostaje osobista.
